O stronie

Los Caballos powstał w sierpniu 2010 jako autorski blog fotograficzny. Wszystkie prezentowane tu zdjęcia zostały wykonane wyłącznie przeze mnie. Ponieważ fotografią zajmuję się już dłuższy czas, co najmniej 15 lat (jeśli liczyć bieganie z „głupim jasiem” i fotografowanie koni zaprzęgowych u wejścia do doliny Kościeliskiej), część z prezentowanych galerii może być starsza od daty publikacji i pochodzić ze zgromadzonych wcześniej zbiorów. Nie zajmuję się przy tym tylko fotografią konia, ale stanowi ona najważniejszą część moich wysiłków. Z tego też powodu i może jeszcze paru innych, mniej istotnych, postanowiłam stworzyć stronę wyłącznie dla koni.

O blogu

Formuła blogu jest dla mnie formą wygodną, bo robię zdjęcia w sytuacjach bardziej reportażowych niż studyjnych. Trochę trudno o konie w studiu, ale mam na myśli fotografię zaaranżowaną. To powoduje, że umiejscowienie tych zdjęć w przestrzeni i czasie ma znaczenie i odpowiada założeniom, na których opiera się blog. Nie mam też nic przeciwko, a właściwie gorąco zachęcam do komentarzy, wymiany zdań czy dyskusji na tematy związane z fotografią i przede wszystkim z końmi. Nie mam też nic przeciwko dyskusjom zupełnie luźno powiązanym, dla których prezentowane zdjęcia są tylko dalekim pretekstem, pod warunkiem oczywiście, że ten pretekst dostrzegę.

O andaluzach

Jest wiele ras koni, nawet kilkaset. Z tej niemałej różnorodności na pierwszym miejscu, już od dłuższego czasu stawiam konie czystej krwi hiszpańskiej, czyli p.r.e. Jest to oczywiście mój subiektywny wybór i nie musicie się z nim zgodzić. Piszę o tym dlatego, że jest to klucz do zdjęć, które robię i nawet nazwy tej strony.

Andaluzy, bo tak powszechnie określa się konie z półwyspu iberyjskiego, należą do bardzo starej rasy. Jest ona konsekwencją pojawienia się w Europie Arabów w VIII w. i połączenia konia berberyjskiego z rodzimymi rasami półwyspu. Długa historia i rodowód, tak ukształtowanych koni hiszpańskich, ma wpływ na pokrewieństwo z licznymi innymi rasami. Należą do nich m.in. wymienione już wyżej Berbery, konie rasy Lusitano, Lipicany i oczywiście wiele ras amerykańskich, jak: American Quarter Horse, Appaloosa, Mustang czy Paint Horse. To właśnie w te konie w pierwszym odruchu celuje obiektywem aparatu, jeśli mogę lub muszę wybierać.

Innym ciekawym terminem, pozwalającym odnaleźć się w końskiej różnorodności, użytecznym dla mnie, jest „koń barokowy”. Termin odnosi się do kilku lub kilkunastu ras, niekoniecznie ze sobą spokrewnionych. Są to konie raczej ciężkie, wywodzące się z wieków średnich. Zalicza się do nich oczywiście konie iberyjskie, jak również Lipicany, konie Neapolitańskie, duńskie konie Fryderyksborskie i inne.

Jak już wspomniałam, nie opuszczam okazji do uchwycenia innych przedstawicieli nieparzysto kopytnych, jeśli takie się nadarzą. Jest więc pewnie tylko kwestią czasu, kiedy pojawią się na Los Caballos np. Araby lub Hanowery. Bo jak mówi hiszpańskie przysłowie:

Nie ma nic cenniejszego od konia.

Magdalena Król